Rozwój i strategia8.03.20263 min read

Czego naprawdę uczą szachy o [...]? Moja lekcja pokory...

Autor: Mikołaj Pietkiewicz

#szachy#biznes#strategia#pokora#lekcje życiowe

Jeśli jesteś founderem, liderem lub po prostu kimś, kto każdego dnia mierzy się z presją podejmowania decyzji, ten tekst jest dla Ciebie. Jeśli dopiero do tego dążysz, tym lepiej. Będziesz przygotowany. Nie będzie to jednak kolejna opowieść o tym, jak szachy podnoszą IQ. To dekonstrukcja jednej, fundamentalnej lekcji, którą dała mi przegrana partia – lekcji o pysze, złożoności i prawdziwej istocie strategii.

Każdego dnia, gdy zasiadam do 10-minutowej partii online, w rzeczywistości nie gram z anonimowym przeciwnikiem. Gram z duchem mojego dziadka i echem partii sprzed kilkunastu lat.

Miałem wtedy szesnaście lat i całą arogancję, jaką może w sobie pomieścić nastolatek przekonany o swojej nieomylności. Partia z dziadkiem była podręcznikowa. Kontrolowałem centrum, moje figury dominowały, a w mojej głowie narastało to upajające poczucie pełnej kontroli. Widziałem już koniec. Czułem smak zwycięstwa.

A potem nastąpił jeden, niemal niedbały ruch z jego strony. Pchnięcie pionka w miejsce, które uznałem za nieistotne. Zignorowałem, postrzegałem to jako błąd. W następnym ruchu opadła kurtyna.

Szach-mat.

Cisza, która zapadła, była głośniejsza niż jakikolwiek krzyk. To nie była po prostu przegrana. Istne katharsis. Uświadomienie sobie, jak cienka jest granica między genialną strategią a totalnym zaślepieniem. Uderzające jest to, jak mechanizmy rządzące tymi 64 polami, cicho i nieustępliwie kształtują losy projektów i całych firm.

Ta jedna partia, a potem tysiące kolejnych, zdekonstruowały dla mnie tę złożoność do trzech fundamentalnych lekcji, które nieustannie obserwuję w życiu.

Po pierwsze, brutalna lekcja pokory w zarządzaniu. Największym wrogiem nie jest przeciwnik, tylko twoja pewność siebie. W biznesie objawia się to ignorowaniem małego konkurenta w niszy, bo „nie jest zagrożeniem”, albo ślepym przekonaniem, że nasz produkt jest tak dobry, że klienci na pewno go kupią.

Po drugie, zarządzanie stresem przez ekonomię uwagi. Pod presją czasu nie jesteś w stanie przeanalizować każdej możliwości. Szachy zmuszają do odfiltrowania szumu i skupienia całej energii na dwóch, trzech ruchach, które mają fundamentalne znaczenie.

I wreszcie po trzecie, sztuka strategicznej cierpliwości. Wielu myli ją z biernością. Szachy pokazują, że czasem jedynym wygrywającym ruchem jest świadome powstrzymanie się od działania. To aktywne czekanie na błąd przeciwnika, który jest zbyt pewny swego planu.

Ale z perspektywy czasu widzę, że te trzy lekcje są objawami jednego, jeszcze głębszego mechanizmu. W szachach, na początku partii, musisz podjąć decyzję. Wybierasz debiut, strategię, i się jej trzymasz, chyba że sytuacja na szachownicy zmusi cię do błyskawicznej reakcji. Nie możesz próbować grać dwoma czy trzema wariantami jednocześnie. To strategiczne samobójstwo – otwierasz zbyt wiele frontów, osłabiasz każdą pozycję i wystawiasz się na cios. I to jest chyba najdoskonalsza analogia brandingu, jaką znam. Marka, która próbuje ugrać trzy strategie naraz, sama siebie niszczy, bo w żadnej z tych dróg nie jest naprawdę mocna. Wszędzie jest odsłonięta.

Jak ujął by to Garri Kasparow: „Jeśli boisz się ryzyka, nie możesz odnieść sukcesu. Ale jeśli ryzykujesz bezmyślnie, zasługujesz na porażkę”.

Dziś, zanim podejmę ważną decyzję, staram się przepuścić ją przez filtr trzech pytań inspirowanych tamtą partią:

Czy nie jestem zbyt zakochany we własnym planie? Gdzie jest ruch, którego nie doceniam?

Na czym naprawdę polega ta gra? Czy skupiam się na właściwym problemie, czy gaszę nieistotne pożary?

Czy to jest moment na ruch, czy na cierpliwość? Czy działam, bo muszę, czy dlatego, że czuję presję?

Te 10-minutowe partie to mój codzienny trening pokory. Przypomnienie, by szanować przeciwnika, ale przede wszystkim – by nie dać się oszukać samemu sobie.

Jestem niezwykle ciekaw Twojej historii. Jaka była ta jedna, cicha lekcja – w Twojej karierze lub w życiu – która okazała się Twoim osobistym „szach-matem” i nauczyła Cię najwięcej? Podziel się nią w komentarzu.

Podziel się swoimi przemyśleniami

Czy ten artykuł wywołał w Tobie jakieś refleksje? Napisz, co o tym myślisz. Chętnie poznam Twoją perspektywę.

Minimum 10 znaków

Jeśli chcesz otrzymać bezpośrednią odpowiedź